Depresja – bez sensu

unhappy, mask, man-389944.jpg

   Depresja bardzo często kojarzona i diagnozowana jest jako zaburzenie biologiczne, czyli w naszym mózgu neuroprzekaźniki nie produkują wystarczającej ilości serotoniny czy noradrenaliny.

   Brak energii, obniżony nastrój, brak chęci do czegokolwiek, pesymizm, negatywna ocena samego siebie, myśli samobójcze, brak radości życia, zaburzenie apetytu, zaburzenie snu mogą być objawami depresji.

   Najczęstszym sposobem leczenia depresji jest farmakologia, czyli lekami antydepresyjnymi.

   Wszystko co nam pomaga jest dobre i staranie się o poprawienie sytuacji jest zawsze dobrym pomysłem. Chciałbym jednak przekierować uwagę na pewne aspekty objawów wskazujących na depresję, które niekoniecznie mają przyczynę w biologii. Człowiek przecież oprócz tego, że posiada ciało składa się również z psychiki, a także i przede wszystkim, co niestety jest często pomijane, z ważnego wymiaru ludzkiej egzystencji, czyli, jakkolwiek to nie zabrzmi – z duchowości. Jest to wymiar, w którym znajdują się nasze wartości, potrzeby wykraczające poza wymiar czysto fizyczny, nasze nastawienie do życia, nasze sumienie. Duchowość raczej kojarzona jest z religią, ale nie sposób nie zauważyć, że życie duchowe przynależne jest każdemu człowiekowi i nie koniecznie musi być związane z wiarą.

   Brak zainteresowania czymkolwiek, czyli tak zwana nuda, brak chęci i pomysłu na podjęcie jakiejkolwiek inicjatywy, czyli pewnego rodzaju apatia, a następnie być może rozpacz, nałogi, lęki, nerwice itd.,  mogą mieć źródło w wymiarze duchowym człowieka. Najkrócej i najprościej można stwierdzić, że wyżej wymienione objawy mogą wynikać z poczucia braku sensu. Na co można mieć ochotę, co może nas zainteresować, jeśli czujemy wewnętrzną pustkę i bezsens? Jeśli spojrzymy na objawy depresji z kontekstu bezsensu własnej egzystencji to nic dziwnego, że nie mamy na nic ochoty, przecież nic nie ma sensu. Dość łatwo z tego miejsca szukać pocieszenia w różnego rodzaju używkach, objadaniu się, szukaniu silnych przeżyć lub łatwych przyjemności. Nie przynosi to jednak zwykle pożądanego efektu, wręcz przeciwnie – pogrąża nas z czasem w jeszcze większym poczuciu pustki i depresji. Koło się zamyka. Można by opisywać jak wiele mamy sposobów, aby uciekać od samotności i spojrzenia na ten podstawowy fakt, że nasze życie nie ma sensu.

 

   Niemniej jest w tym wszystkim coś niezwykle pozytywnego, gdyż właśnie to poczucie pustki jest znakiem na to, że gdzieś głęboko w nas drzemie silna potrzeba odkrycia sensu naszego życia. Jak to pięknie nazwał Viktor Frankl: „Samo pragnienie jest dowodem na istnienie wody”. Problemem może być to, że nie widząc tego sensu nie próbujemy go mimo wszystko odnaleźć. To jest jak zagubienie się w labiryncie i zapomnienie, że przecież jest z niego wyjście. Być może brak nam cierpliwości, być może brak nam autorytetów, być może nie uzyskaliśmy nigdy informacji, a także brak nam wewnętrznej intuicji,  że życie jednak ma sens, tylko jeszcze go nie odnaleźliśmy.

Ten post ma jeden komentarz

  1. Małgorzata

    Bez sensu a jednak z sensem 🙂 Dobry tekst. Chcę więcej!

Dodaj komentarz